wtorek, 7 listopada 2017

Madame Winter

Odcinek przedostatni. Panna skończona wreszcie. Na pewno zaczęłam ją kilka lat temu. Z ciekawości pogrzebię za pierwszym zdjęciem.
Na ostatnich krzyżykach wydrukowałam wzór ponownie, ponownie go skleilam. Wersja poprzednia była tak pomalowana i tak wymiętoszona, że strasznie ciężko mi się z nią współpracowało.


Wszystkie głowy zostały już wyprane i wyprasowane. Będą z nich poduchy. Tkaniny na plecki zamówiłam, zlecenie mamie wystawiłam ;). To będzie taka nasza wspólna praca.
Pokażę wam co i jak, jak już będzie na fertig. Sama nie mogę się doczekać.

P.S notka w całości klepana z telefonu, więc wybaczcie wszelkie literówki i niedociągnięcia. Zdjęcie nijak nie chce się obrócić.






EDIT: Myślałam, że będzie gorzej. Zimę zaczęłam w 2014r.

poniedziałek, 30 października 2017

Kolorowo

Do powrotu pisania piórem telepatycznie zachęciła mnie Pani Komoda. U niej cykl nazywa się "Wypiórowane". W chwili obecnej mam 4 sztuki używane naprzemiennie. Zależnie od humoru. W pracy dość dużo piszę. Poza tym zauważyłam, że koledzy /szefowie, boją się (pewnie z szacunku do samej postaci pióra a tym samym do zniszczenia go) i mi go po prostu nie podbierają, co w przypadku długopisów zdarzało się nagminnie.

W czasach szkolnych zaczynałam od chińskiego na pompkę, potem były na naboje. Te też są na naboje. W zeszytach pisałam niebieskim, teraz baźgram kolorowo. Dzięki Ewie zaprzyjaźniłam się z Pelikanem. Z Ewą dokonałyśmy też wymiany kolorystycznej sztukowej nabojów.  W zestawach Pelikana jest 6 sztuk tego samego koloru. Dla testowania najlepszy byłby mix.
W ramach "polityki cwaniactwa" kupiłam atrament w buteleczce i napełniam puste naboje strzykawką.

Więc tak. Na pewno dokupię zielonego, bo często używam tego koloru "urzędowo" w pracy. Na pewno będę pisać fioletowym, bo mam go dużo w buteleczce.







Na pewno nie wrócę do czerwonego od Pelikana, bo jest nijaki. Ni to ceglasty ni to brązowy.
Brązowy bursztynowy był do czasu fajny, do czasu kiedy ktoś go określił "sraczkowatym". No i ten turkus. Piękny jest, ale mam ochotę na spróbowanie innego niebieskiego.



A to takie moje notatki robocze. :)

wtorek, 24 października 2017

Powiało mrozem

Za oknem powiało. Zmieniłam kurtkę na cieplejszą. Pani Zima jeszcze nie skończona, ale trochę przybrała. Jeszcze trochę jej brakuje. Jakoś na tygodniu jestem za bardzo zmęczona, żeby do niej dosiadać.



Zobaczcie co znalazłam w resztkach mojego dobytku jaki jeszcze przebywał u rodziców.


Pierwszy wpis datowany na 1993r !

I proszę moje gryzmołki.

środa, 11 października 2017

Zimowy UFOK

Wzięłam się w garść i przysiadłam do Panny Zimy. Jakoś mnie nie przyciąga. Niby monochromatyczna, kolorów niewiele, bo tylko 5, ale taka dziubdzianina mnie nie zachęca. Dokupiłam niteczki i działam dalej. Nie pamiętam kiedy i na jakim etapie ją odłożyłam. Nie pamiętam też kiedy ją zaczęłam.

Obiecałam sobie nowy projekt jak ją skończę. Ale tylko wtedy jak ją skończę :) W stosunku do całości zostało niewiele, ale jeszcze całkiem dużo.





poniedziałek, 9 października 2017

Kocioł Czarownic

Brzmi haloweenowo. Ale to zupełnie w innym temacie ;)

Kocioł Czarownic to przydomek Stadionu Śląskiego w Chorzowie. Wreszcie po 8 latach (heh brzmi jak sparodiowane przemówienie pani Premier) zakończyła sie modernizacja. W czasie kiedy był zamknięty oglądaliśmy go podczas spacerów do Parku z zewnątrz. W którymś etapie remontowym M.był związany ze stadionem zawodowo. Więc powiedzmy, że jest nam bliski. Uczestniczyliśmy w dniu otwartym, czyli oficjalnym otwarciu po przebudowie. Pogoda dopisała, spędziliśmy miłe przedpołudnie.






sobota, 30 września 2017

Fuzzy Moon #8

Szaleństwo. Cała gromada! Zastrzegam, że jeszcze nie skończyłam. (produkować miśków)



Nie jestem do końca zadowolona z tego jegomościa.





Ale pompon za to jest najlepszy!

środa, 27 września 2017

Fuzzy Moon # 7

Zabawa z Misiakami trwa nadal chociaż już wyrobiłam limit.

Są tak urocze że ciężko przestać.

Jako dodatek do gazetki był miś z bukietem. Oj strasznie te kwiatki mnie umordowowały. I tak nie zrobiłam konturów jak w rozpisce tylko po swojemu ;)

W międzyczasie, żeby nie zabrudzić, schowałam tak skutecznie tekturkę- bazę do kartki, że nie moge jej teraz znaleźć. Więc przymiarka do kartki tylko czasowa, bo ciągle mam nadzieję, że przez przypadek jednak wpadnę na tę oryginalną bazę.